Prezent dla synka

Nadjeżdżał Marcin Baumann. — Czy Winnetou również tu jedzie? — zapytał Shatterhand chłopca. — Nie. Oihtka-Petay zatrzymał go okrzykiem. Winnetou został tam zgodnie z pańskim życzeniem. Ja także mam do nich wrócić. — Doskonale. Apacz darzy cię szczególnymi względami, mój młody przyjacielu. Widział pan Upsaroków? Ilu ich jest? — Szesnastu, koni zaś o dwa więcej. Zapewne należą do zastrzelonych młodzieńców.

Kto tu być? I tym razem nie doczekał się odpowiedzi. — No, to musieć umrzeć wszyscy, którzy tu być! Wzniósł do góry maczugę i podszedł bliżej. Ogier Winnetou rozdął chrapy i zaiskrzyły mu się oczy. Stanął dęba i kopał przednimi kopytami w kierunku Boba, który ujrzał przed sobą wysoką, ogromną postać, zauważył błyszczące ślepia i usłyszał groźne parskanie. Jedno kopyto huknęło mu nad głową i cofając się odrzuciło pana Boba na bok. Był to odważny zuch, Prezent dla synka nie śmiał wdawać się w rozprawę z takim przeciwnikiem.

Niedobrze... BUM, znowu pada... wstaje.. BUM, znowu pada. Koniec rundy. No cóż, nie tego się spodziewałem. Ale to dopiero pierwsza runda. Minotauro lubi zmęczyć przeciwnika zbierając wszystko na ryja. Początek drugiej rundy sytuacja się nie zmienia... Po minucie Minotauro pada po raz czwarty i sędzia przerywa walkę. Dostał KO po raz pierwszy w swojej karierze i to od zapaśnika... Świat się wali... LEkko już zdołowany trzymam kciuki żeby chociaż Evans posłał na dechy Griffina. audi instalacja i konfiguracja zbots Farmerka niezwruszona spokojnie stwierdza silne przekonania.

Pozostałe teksty